mgr Joanna Wirchanowicz, nauczyciel-terapeuta
Ośrodek Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczy
"Dziecko kochane i które kocha - uczy się miłości.
Dziecko pouczane i które słucha i jest posłuszne - uczy się mądrości.
Dziecko zachęcane do działania uczy się samodzielności - chce coś samo osiągnąć.
Dziecko zachęcane do myślenia uczy się kreatywności i wyobraźni".
Zarówno rodzice, jak i nauczyciele zdają sobie sprawę, czym jest wychowanie. To kształtowanie człowieka samodzielnego i niezależnego. Dotyczy nie tylko dziecka zdrowego, ale i dziecka niepełnosprawnego, bowiem ani duże uszkodzenia układu nerwowego, w postaci różnego rodzaju porażeń, ani upośledzenie umysłowe stopnia głębokiego nie powinny zwalniać z tego obowiązku. Aby wspomóc rozwój potencjalnych zdolności i umiejętności, które posiada każde dziecko, w takim stopniu aby mogło sprostać zadaniom, które postawi przed nim życie, należy stworzyć mu odpowiednie warunki. Nie chodzi tu tylko o odpowiednie krzesełko, stolik, kącik pracy, czy różnego rodzaju środki wykorzystywane w trakcie pracy przez nauczyciela. Aktywne uczestnictwo w normalnym życiu, szczególnie domowym, dostarcza dziecku ogrom doświadczeń, które dobrze wykorzystane, połączone z "wiedzą" nabywaną w różnego rodzaju placówkach, sprzyjają jego rozwojowi. Szczególnie dotyczy to codziennych, powtarzających się wręcz rytualnie czynności, które mogą stanowić bazę wyjściową do uczenia właściwych nawyków i samodzielnych umiejętności.
Niestety, w większości rodzin, w których wychowuje się dziecko niepełnosprawne, z różnych przyczyn, te czynności są wykonywane za nie, gdyż brak czasu, cierpliwości, czy potrzebnej wiedzy z góry dyktują tworzenie się swoistej zależności. Dziecko jest myte, ubierane, karmione i niedelikatnie mówiąc "podawane" dalej, bez najmniejszego wysiłku z jego strony, nawet tego na miarę jego możliwości. Efektem tego działania jest super organizacja dnia dla rodzica, zaś bierność i rezygnacja z podejmowania wysiłku - dla dziecka. Nawet jeśli z czasem mogłoby ono wiele czynności zrobić samo, np. ubierać się, spożywać posiłki, myć zęby, a nawet wsiąść do samochodu - to niestety nie wie jak, gdyż brak mu odpowiednich doświadczeń. Dziecko nie tylko nie wie, co i jak zrobić, ale też nie wie, że może coś zrobić. Staje się zależne i to nie z powodu ograniczeń fizycznych, ale z powodu nieumiejętności samodzielnego myślenia i decydowania o sobie.
Jedną ze sfer, na którą kładzie się nacisk w pracy z wychowankiem w Ośrodku Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczym, jest samoobsługa, czyli wszelkie czynności, które mają pomóc zarówno dziecku, jak i rodzicom, czy nam, nauczycielom, w codziennym funkcjonowaniu. Jednak aby wykształciły się choć w minimalnym stopniu dane umiejętności potrzeba czasu, konsekwencji, systematycznego powtarzania oraz podobnych schematów działania w domu i w Ośrodku. Dlaczego jest to takie ważne? Zdaniem psychologów, istnieje w mózgu umiejętność zwana pamięcią ruchu, w związku z czym małe dziecko uczy się czynności poprzez wielokrotne jej powtarzanie, aż do osiągnięcia automatyzmu. Nie musi później myśleć, jak wstać z krzesełka, zejść ze schodów, czy poprowadzić łyżkę z jedzeniem do buzi. Wielokrotnie mniej doświadczeń ruchowych niż zdrowy rówieśnik zbiera dziecko z niepełnosprawnością, a w konsekwencji ma ono o wiele uboższą pamięć i wyobraźnię ruchową. Dlatego wszelka aktywna współpraca z jego strony, nawet w bardzo minimalnym stopniu, np. przy zmianie pozycji siedzącej, czy wspólne podciągnięcie spodenek podczas ubierania, jest niezwykle istotna. Dzieląc daną czynność na małe etapy, sekwencje, pozwalamy na osiągnięcie ruchu, który z czasem staje się konkretny, celowy i płynny. I tak z niewielkiego podciągania spodenek z pomocą osoby dorosłej, dziecko dochodzi z czasem do ubrania spodni bez naszego udziału.
Proszę sobie wyobrazić, jak w trakcie wykonywania czynności ubierania się u dziecka usprawniają się poszczególne funkcje życiowe. Zaangażowana jest uwaga (skupienie się nad wykonywaniem czynności, gdyż trzeba zaplanować ją od pierwszego ruchu - specjalistycznie takie planowanie określa się praksją), włącza się motoryka duża(manipulacja całym ciałem, co wiąże się z utrzymaniem równowagi; u dzieci niepełnosprawnych często jest zaburzona), rozwija się motoryka mała (chwyt dłoni, siła, manipulowanie paluszkami, koordynacja wzrokowo - ruchowa - bo trzeba popatrzeć, jak funkcjonuje ręka, gdy zapina zamek, guzik czy rzep, albo jak wchodzi do rękawa).usprawnianie tych sfer wpływa na całość funkcjonowania organizmu, a nie potrzeba ku temu żadnych specjalistycznych środków.
Nie zapominajmy też o ważnej specyfice mózgu potrzebnej w trakcie procesu uczenia się - o transferze, czyli przenoszeniu wyuczonej czynności z "sali szkolnej" na życie codzienne. Przykładowo w trakcie zajęć ruchowych pracuje się z dzieckiem nad umiejętnością pokonywania różnych przeszkód, co wiąże się z odpowiednim stawianiem stóp, podnoszeniem i przenoszeniem nóg, utrzymywaniem równowagi, wykorzystaniem rąk do asekuracji itp. W efekcie transferu dziecko wykorzystuje to na co dzień podczas np. wchodzenia i schodzenia ze schodów, wsiadania czy wysiadania z busa, poruszania się po nierównym terenie, poruszania się po sali między rozsypanymi zabawkami itp.
A skoro tę czynność potrafi lub ją "dopracowuje" to w jakim celu rodzic, jeśli nie ma żadnych ku temu wskazań - nosi je na rękach?
Podobnie sprawa wygląda z samodzielnym jedzeniem, gdy uczone prowadzenia łyżki do buzi i nabierania pokarmów coraz lepiej radzi sobie ono w Ośrodku - w domu jest karmione lub dostaje butelkę, nawet jeśli metrykalnie osiągnęło wiek szkolny. A tym bardziej kiedy rodzic dostaje informacje od nauczyciela, że ich "maluch" od dłuższego czasu robi to bez niczyjej pomocy i to z przestrzeganiem zasad estetyki.
A etapy nauki samodzielnego jedzenia przebiegają tym samym schematem jak u każdego dziecka zdrowego i z podobnymi zachowaniami: od wzięcia kawałka ciastka, paluszka, poprzez wkładanie rąk do talerza, bawienie się jedzeniem, brudzeniem siebie i wszystkiego wokół, rozlewanie, rzucanie ze złością talerzem, po pewne manipulowanie łyżką, nabieranie jedzenia widelcem, a nawet smarowanie nożem kanapki. Tylko każdy z tych etapów będzie trwał dłużej lub krócej i to w dużym stopniu zależy też od nas, dorosłych, bo czy damy dziecku możliwość chwycenia łyżki i z nim poprowadzimy ją do buzi, lub pozwolimy mu nie zjeść, gdy wymusza karmienie, a potrafi zrobić to samodzielnie - to nasza decyzja. To również my możemy zlikwidować złe zachowanie dziecka, przez postawienie pewnych granic, reguł i stanowczego "nie wolno" w przypadku, gdy ma ono "ochotę" rzucać jedzeniem. Nasze postępowanie ma wpływ na dalsze zachowanie dziecka, bo albo go od siebie uzależnimy i będzie wiecznie karmione, nawet mając lat dwadzieścia, albo nauczymy podejmować decyzje i działania z tym się wiążące. Oczywiście mam na myśli tutaj dzieci, u których ta umiejętność jest możliwa do wypracowania.
Tutaj należy też wspomnieć o czasie, bowiem każdy nasz wychowanek "idzie do przodu" swoim tempem, dlatego nie można się zrażać, gdy nie uda nam się coś wypracować w ciągu roku. Czasem dziecko potrzebuje dwóch lub czterech lat aby osiągnąć samodzielność w danym zakresie. Oczywiście szybciej osiągnęłoby sprawność w wykonywaniu czynności (powiedzmy zmiany obuwia), gdyby w domu też musiało to zrobić samo, a nie było wyręczane przez mamę czy tatę. Wszyscy znamy powiedzenie "trening czyni mistrza". Zapewniam - coś w tym jest.
Ostatni warunek, jaki musi być spełniony przy pracy z dzieckiem (choć znalazłabym jeszcze kilka pomniejszych), to konsekwencja. Wbrew pozorom jest on najtrudniejszy, bo nawet jeśli mama pracuje nad dzieckiem, by samodzielnie zdjęło kurtkę, tak tata, babcia czy inny członek rodziny zadowala się zrobieniem tego za nie, a wówczas czas nauczenia bądź dopracowania tej umiejętności u dziecka wydłuża się nawet o kilka lat. Ponadto, obserwując czasem relacje rodzic - dziecko, mam wrażenie, jakby doszło do zamiany ról, bo to dziecko dyktuje warunki, a rodzic się temu biernie poddaje, pozwalając, by rósł mały histeryk, złośnik czy nawet agresor. A przecież to rolą rodzica jest wychowywać.
Mądrze aktywując i mobilizując dziecko do wysiłku, nie tylko uczy się je samodzielności, lecz również zaspokaja się jego potrzebę niezależnego funkcjonowania i dokonywania wyborów. Stawiając wymagania i konsekwentnie je przestrzegając, kształtuje się u dziecka posłuszeństwo, co zapobiega trudnym późniejszym zachowaniom. Pamiętajmy, że osobie z upośledzeniem umysłowym niektórych rzeczy nie da się wytłumaczyć, możemy tylko im zapobiec lub wyuczyć poprawnych nawyków.
Żaden ze specjalistów, zajmujący się niepełnosprawnym wychowankiem nie ma wystarczającej wiedzy do samodzielnego decydowania o postępowaniu z nim. Proces terapii ustalany jest wspólnie przez kadrę specjalistów, w skład której wchodzą: pedagog, psycholog, logopeda, rehabilitant. W takiej sytuacji nikt też nie sugeruje rodzicom, że od nich zależą postępy w terapii dziecka. Chodzi o to, by w prostych czynnościach z zakresu samoobsługi pozwolili swojemu dziecku osiągnąć pułap możliwości, do jakich jest ono zdolne dojść, nawet jeśli jest to tylko sygnał - informacja, że potrzeba zmienić pampersa.
mgr Agnieszka Wątróbska, oligofrenopedagog
Ośrodek Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczy
"Muzykoterapia jest wykorzystaniem muzyki i/lub jej elementów (dźwięk, rytm, melodia, harmonia) przez muzykoterapeutę i pacjenta, klienta lub grupę w procesie zaprojektowanym dla ułatwienia komunikacji, uczenia się, mobilizacji, ekspresji, koncentracji fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej i poznawczej w celu rozwoju wewnętrznego potencjału oraz rozwoju lub odbudowy funkcji jednostki, aby mogła ona osiągnąć lepszą integrację intra- i interpersonalną a w konsekwencji lepszą jakość życia".
Techniki muzykoterapii przyczyniają się do poprawy orientacji w przestrzeni i schemacie ciała. Muzyka rozwija funkcje słuchowo-kinestetyczne, sprzyja nawiązaniu kontaktu werbalnego i niewerbalnego. Daje możliwość okazywania emocji. Słuchanie muzyki uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa, wyzwala radość. Bardzo przydatnym i polecanym do wykorzystania jest opisany przez prof. M. Kieryła Mobilny Model Rekreacji Muzycznej - to układ zróżnicowanych pod względem formy ćwiczeń ruchowych, oddechowych i wyobrażeniowych przy muzyce. Każde z nich stymuluje do innego typu aktywności. Według tego modelu sesję terapeutyczną tworzy pięć wiążących się ze sobą etapów: "odreagowanie", "zrytmizowanie", "uwrażliwienie", "relaksacja", "aktywizacja" - w skrócie - OZURA. Mają one charakter mobilny, gdyż w zależności od potrzeb "leczniczych" można zmieniać ich kolejność, powtarzać je, lub w zależności od sytuacji, redukować. Każda faza spełnia odrębną rolę terapeutyczną.
Muzykoterapię wykorzystuje się w celu:
- Ujawnienia i rozładowania zablokowanych emocji i napięć
- Osiągnięcia integracji w grupie, poprawy komunikacji
- Nauki odpoczynku i relaksacji
- Usprawnienia funkcji percepcyjno - motorycznych
- Uwrażliwienia na muzykę i przyrodę
- Wzmocnienia i ułatwienia rehabilitacji, procesu leczenia
- Poprawienia kondycji psychofizycznej, wzrostu pozytywnego nastawienia do życia i sił witalnych.
Funkcje muzykoterapii:
- Adaptacyjna
- Fizjoterapeutyczna
- Psychoterapeutyczna
- Rozwojowa
- Wychowawcza
- Poznawczo- stymulacyjna
- Kreatywna
- Rekreacyjno-ludyczna
- Integracyjna
- Readaptacyjna
- Diagnostyczna.
Formy muzykoterapii:
-receptywna - słuchanie muzyki, polega na "wysłuchiwaniu celowo i odpowiednio dobranych utworów muzycznych w sposób swobodny lub zadaniowy, a następnie na przedyskutowaniu w grupie doznanych podczas wysłuchiwania utworów własnych przeżyć"(M. Kopacz)
-aktywna - wykorzystywanie instrumentów oraz śpiewanie. Realizowane są tematyczne zajęcia instrumentalne, umożliwiające wyrażenie takich emocji , jak gniew czy smutek.
Muzykoterapia jest swoistą metodą terapeutyczną. Jest to metoda postępowania wielostronnie wykorzystująca wieloraki wpływ muzyki na psychosomatyczny ustrój człowieka. Poprzez różne elementy i rodzaje, zróżnicowane formy odbierania i uprawiania, muzyka wywiera leczniczy wpływzarówno na dzieci, jak i osoby dorosłe. Nadrzędnym celem muzykoterapii jest pomaganie klientowi w aktualizowaniu pełnego potencjału ludzkiego, a nie rozwijanie muzycznych sprawności. Jest to proces leczenia muzyką, aby żyć.
Drama
Drama - to kolejna dziedzina arteterapii, która przez improwizowane wchodzenie w role sprzyja kształtowaniu osobowości człowieka poprzez rozwijanie wyobraźni i wrażliwości.
Istotą dramy jest poszukiwanie rozwiązań zasygnalizowanych problemów przy użyciu technik teatralnych. Nauczyciel pracujący tą metodą posługuje się środkami scenicznymi (np. gest, ruch, mimika, intonacja, napięcie dramatyczne) jednakże, nie służą one budowaniu przedstawienia, lecz p samodzielnemu zdobywaniu przez uczniów wiedzy i umiejętności oraz kształtowaniu postaw życiowych. Celem nadrzędnym tej formy jest odkrywanie przez ich uczestników prawdy o sobie i innych, poznawanie rzeczywistości i rządzących nią praw w wyniku twórczych działań w sytuacjach fikcyjnych. Uczniowie biorący udział w takich zajęciach czują się jednak bezpieczni, gdyż rola im powierzona pełni funkcję maski, która chroni ich przed ujawnianiem siebie wprost, a jednocześnie pozwala bezboleśnie zdobywać doświadczenie, bez ponoszenia rzeczywistych konsekwencji podejmowanych decyzji, co nie byłoby możliwe w realnym życiu.
Elementy muzykoterapii i dramy z powodzeniem są wykorzystywane w przedstawieniach. Pozwalają na pokazanie się na scenie bez konieczności zapamiętywania trudnych scenariuszy, które w przypadku dzieci z niepełnosprawnością intelektualną i sprzężeniami muszą być dostosowane do ich umiejętności, aktualnego stanu zdrowia oraz samopoczucia.
Metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne
mgr Joanna Wirchanowicz, nauczyciel-terapeuta
Ośrodek Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczy
Jednym z najważniejszych celów terapii z dzieckiem upośledzonym umysłowo w stopniu głębokim jest praca nad poczuciem własnego ciała, a tym samym wyodrębnienia siebie z otoczenia, czyli poczucia własnej tożsamości. Ma to ogromne znaczenie w kształtowaniu czynności samoobsługowych, rozumienia prostych pojęć z zakresu orientacji przestrzennej, a przede wszystkim rozwoju sfery emocjonalnej i relacji społecznych.
Wszelkie doznania związane ze zmysłem dotyku i ruchu są odczuwane w życiu człowieka, jeszcze w łonie matki i są pierwszymi "nauczycielami" dziecka, stąd też zapewniają mu one zaspokojenie elementarnej potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Na takich założeniach Weronika Sherborne oparła swoją metodę Ruchu Rozwijającego, którą wykorzystuje się zarówno u dzieci uczęszczających na zajęcia do Ośrodka Wczesnej Interwencji, jak i Ośrodka Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczego w grupach rewalidacyjno - wychowawczych i edukacyjno - terapeutycznych.
W przypadku dzieci najmłodszych metoda ta spełnia dodatkową funkcję, gdyż pogłębia kontakt emocjonalny między dzieckiem a rodzicem, który jest partnerem zabawy. Ponadto daje możliwość lepszego poznania swojego dziecka i jego potrzeb, umożliwia włączenie dziecka w grupę rówieśniczą i integrację z innymi osobami. Z racji tego, że większość ćwiczeń opiera się na baraszkowaniu, czyli zabawach, które również w domu są prowokowane przez dziecko lub osobę dorosłą, zajęcia takie dostarczają dodatkowych przyjemnych doznań i pozytywnych emocji.
W Ośrodku Wczesnej Interwencji zajęcia tą metodą prowadzi pedagog - terapeuta zajęciowy mgr Izabela Gawczyńska - Bacza.
U dzieci starszych z niepełnosprawnością intelektualną, uczących się w Ośrodku Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczym, dzięki zajęciom prowadzonych według założeń Ruchu Rozwijającego kształtuje się także zdolność naśladownictwa. Jest to niezbędne podczas nabywania nowych umiejętności. Formuje się aktywność własna dziecka i poczucie bycia sprawcą w odniesieniu do własnych działań.
W metodzie Weroniki Sherborne wyróżnia się cztery kategorie ruchu.
Początkowo zajęcia koncentrują się na samym dziecku, stąd też dominuje ruch prowadzący do poznania własnego ciała. To stanowi swoistą bazę do kształtowania się świadomej kontroli ruchów, poprawia się zaburzone napięcie mięśni, a tym samym postawę ciała, oraz koordynację wzrokowo - ruchową, dzięki czemu dziecko zdobywa większą pewność siebie i orientację w przestrzeni. Ponadto uświadamia sobie centralną część ciała, świadomość tułowia, brzucha, kończyn dolnych, górnych - co ma ogromny wpływ na poprawę umiejętności utrzymania równowagi, rozwoju praksji, czyli zaplanowanego ruchu, działania Tutaj wykorzystywany jest ruch związany z przemieszczaniem się w różnych kierunkach.
Kolejny ruch dąży do wytworzenia się relacji z drugą osobą, którą nazywamy "partnerem". Może to być rodzic, terapeuta, czy inne dziecko. Ćwiczenia, które wykonuje się w tej kategorii określa się jako relacje: "z", "razem", "przeciwko". Buduje się zaufanie do drugiego człowieka.
Ostatnia kategoria ruchu prowadzi do współdziałania w grupie gdzie wszyscy uczestniczą w jednej zabawie, dostosowując się do obowiązujących reguł. Tutaj dzieci mają możliwość rozwoju twórczego podejścia do zadania i do rozwinięcia własnej ekspresji ruchowej. Często wykorzystywane są zabawy Klanzy.
W Ośrodku - Rehabilitacyjno - Edukacyjnym zajęcia omawianą metodą w chwili obecnej prowadzą: mgr Agata Głogowska, mgr Agnieszka Wnorowska, mgr Małgorzata Srogi, mgr Iwona Norek i mgr Dorota Skubisz.
Metoda ta jest wszechstronna, umożliwia indywidualne relacje, pozwala na przejście przez kolejne etapy rozwojowe u dzieci według ich potencjału i ograniczeń. Jej atutem jest możliwość modyfikowania i dostosowywania do aktualnych potrzeb oraz założonych celów terapii. Może być stosowana zarówno u dzieci zdrowych (w różnym wieku - szczególnie zalecana dla przedszkoli i młodszych klas szkoły podstawowej), jak i dzieci z parcjalnymi uszkodzeniami, ze sprzężoną niepełnosprawnością, z zaburzeniami mowy, w terapii z dziećmi z traumą itp.
Zdjęcia pochodzą z zajęć integracyjnych dzieci zdrowych z Szkoły Podstawowej nr 2 w Żurawicy z dziećmi z Ośrodka.