czwartek, 24 październik 2019

  • Zbieramy środki na dalszą rozbudowę - windę
    w ramach akcji Kilometry Dobra 2019
  • Proszę przekaż nam 1 procent podatku
    KRS 0000015000
  • Zbieramy: nakrętki, makulaturę, folię polietylenową
    Jak możesz - przekaż nam niepotrzebne materiały recyclingowe
< >

OWI

ŚDS

PORADNIA

Ochrona zdrowia

Metody pracy

Nauka samodzielności

mgr Joanna Wirchanowicz, nauczyciel-terapeuta
Ośrodek Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczy


  "Dziecko kochane i które kocha - uczy się miłości.
  Dziecko pouczane i które słucha i jest posłuszne - uczy się mądrości.
  Dziecko zachęcane do działania uczy się samodzielności - chce coś samo osiągnąć.
  Dziecko zachęcane do myślenia uczy się kreatywności i wyobraźni".

   Zarówno rodzice, jak i nauczyciele zdają sobie sprawę, czym jest wychowanie. To kształtowanie człowieka samodzielnego i niezależnego. Dotyczy nie tylko dziecka zdrowego, ale i dziecka niepełnosprawnego, bowiem ani duże uszkodzenia układu nerwowego, w postaci różnego rodzaju porażeń, ani upośledzenie umysłowe stopnia głębokiego nie powinny zwalniać z tego obowiązku. Aby wspomóc rozwój potencjalnych zdolności i umiejętności, które posiada każde dziecko, w takim stopniu aby mogło sprostać zadaniom, które postawi przed nim życie, należy stworzyć mu odpowiednie warunki. Nie chodzi tu tylko o odpowiednie krzesełko, stolik, kącik pracy, czy różnego rodzaju środki wykorzystywane w trakcie pracy przez nauczyciela. Aktywne uczestnictwo w normalnym życiu, szczególnie domowym, dostarcza dziecku ogrom doświadczeń, które dobrze wykorzystane, połączone z "wiedzą" nabywaną w różnego rodzaju placówkach, sprzyjają jego rozwojowi. Szczególnie dotyczy to codziennych, powtarzających się wręcz rytualnie czynności, które mogą stanowić bazę wyjściową do uczenia właściwych nawyków i samodzielnych umiejętności.
 
   Niestety, w większości rodzin, w których wychowuje się dziecko niepełnosprawne, z różnych przyczyn, te czynności są wykonywane za nie, gdyż brak czasu, cierpliwości, czy potrzebnej wiedzy z góry dyktują tworzenie się swoistej zależności. Dziecko jest myte, ubierane, karmione i niedelikatnie mówiąc "podawane" dalej, bez najmniejszego wysiłku z jego strony, nawet tego na miarę jego możliwości. Efektem tego działania jest super organizacja dnia dla rodzica, zaś bierność i rezygnacja z podejmowania wysiłku - dla dziecka. Nawet jeśli z czasem mogłoby ono wiele czynności zrobić samo, np. ubierać się, spożywać posiłki, myć zęby, a nawet wsiąść do samochodu - to niestety nie wie jak, gdyż brak mu odpowiednich doświadczeń. Dziecko nie tylko nie wie, co i jak zrobić, ale też nie wie, że może coś zrobić. Staje się zależne i to nie z powodu ograniczeń fizycznych, ale z powodu nieumiejętności samodzielnego myślenia i decydowania o sobie.
 
   Jedną ze sfer, na którą kładzie się nacisk w pracy z wychowankiem w Ośrodku Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczym, jest samoobsługa, czyli wszelkie czynności, które mają pomóc zarówno dziecku, jak i rodzicom, czy nam, nauczycielom, w codziennym funkcjonowaniu. Jednak aby wykształciły się choć w minimalnym stopniu dane umiejętności potrzeba czasu, konsekwencji, systematycznego powtarzania oraz podobnych schematów działania w domu i w Ośrodku. Dlaczego jest to takie ważne? Zdaniem psychologów, istnieje w mózgu umiejętność zwana pamięcią ruchu, w związku z czym małe dziecko uczy się czynności poprzez wielokrotne jej powtarzanie, aż do osiągnięcia automatyzmu. Nie musi później myśleć, jak wstać z krzesełka, zejść ze schodów, czy poprowadzić łyżkę z jedzeniem do buzi. Wielokrotnie mniej doświadczeń ruchowych niż zdrowy rówieśnik zbiera dziecko z niepełnosprawnością, a w konsekwencji ma ono o wiele uboższą pamięć i wyobraźnię ruchową. Dlatego wszelka aktywna współpraca z jego strony, nawet w bardzo minimalnym stopniu, np. przy zmianie pozycji siedzącej, czy wspólne podciągnięcie spodenek podczas ubierania, jest niezwykle istotna. Dzieląc daną czynność na małe etapy, sekwencje, pozwalamy na osiągnięcie ruchu, który z czasem staje się konkretny, celowy i płynny. I tak z niewielkiego podciągania spodenek z pomocą osoby dorosłej, dziecko dochodzi z czasem do ubrania spodni bez naszego udziału.
      
3     4
 
   Proszę sobie wyobrazić, jak w trakcie wykonywania czynności ubierania się u dziecka usprawniają się poszczególne funkcje życiowe. Zaangażowana jest uwaga (skupienie się nad wykonywaniem czynności, gdyż trzeba zaplanować ją od pierwszego ruchu - specjalistycznie takie planowanie określa się praksją), włącza się motoryka duża(manipulacja całym ciałem, co wiąże się z utrzymaniem równowagi; u dzieci niepełnosprawnych często jest zaburzona), rozwija się motoryka mała (chwyt dłoni, siła, manipulowanie paluszkami, koordynacja wzrokowo - ruchowa - bo trzeba popatrzeć, jak funkcjonuje ręka, gdy zapina zamek, guzik czy rzep, albo jak wchodzi do rękawa).usprawnianie tych sfer wpływa na całość funkcjonowania organizmu, a nie potrzeba ku temu żadnych specjalistycznych środków.
 
   Nie zapominajmy też o ważnej specyfice mózgu potrzebnej w trakcie procesu uczenia się - o transferze, czyli przenoszeniu wyuczonej czynności z "sali szkolnej" na życie codzienne. Przykładowo w trakcie zajęć ruchowych pracuje się z dzieckiem nad umiejętnością pokonywania różnych przeszkód, co wiąże się z odpowiednim stawianiem stóp, podnoszeniem i przenoszeniem nóg, utrzymywaniem równowagi, wykorzystaniem rąk do asekuracji itp. W efekcie transferu dziecko wykorzystuje to na co dzień podczas np. wchodzenia i schodzenia ze schodów, wsiadania czy wysiadania z busa, poruszania się po nierównym terenie, poruszania się po sali między rozsypanymi zabawkami itp.
 
   A skoro tę czynność potrafi lub ją "dopracowuje" to w jakim celu rodzic, jeśli nie ma żadnych ku temu wskazań - nosi je na rękach?
 
   Podobnie sprawa wygląda z samodzielnym jedzeniem, gdy uczone prowadzenia łyżki do buzi i nabierania pokarmów coraz lepiej radzi sobie ono w Ośrodku - w domu jest karmione lub dostaje butelkę, nawet jeśli metrykalnie osiągnęło wiek szkolny. A tym bardziej kiedy rodzic dostaje informacje od nauczyciela, że ich "maluch" od dłuższego czasu robi to bez niczyjej pomocy i to z przestrzeganiem zasad estetyki.
  
1    2 
    
   A etapy nauki samodzielnego jedzenia przebiegają tym samym schematem jak u każdego dziecka zdrowego i z podobnymi zachowaniami: od wzięcia kawałka ciastka, paluszka, poprzez wkładanie rąk do talerza, bawienie się jedzeniem, brudzeniem siebie i wszystkiego wokół, rozlewanie, rzucanie ze złością talerzem, po pewne manipulowanie łyżką, nabieranie jedzenia widelcem, a nawet smarowanie nożem kanapki. Tylko każdy z tych etapów będzie trwał dłużej lub krócej i to w dużym stopniu zależy też od nas, dorosłych, bo czy damy dziecku możliwość chwycenia łyżki i z nim poprowadzimy ją do buzi, lub pozwolimy mu nie zjeść, gdy wymusza karmienie, a potrafi zrobić to samodzielnie - to nasza decyzja. To również my możemy zlikwidować złe zachowanie dziecka, przez postawienie pewnych granic, reguł i stanowczego "nie wolno" w przypadku, gdy ma ono "ochotę" rzucać jedzeniem. Nasze postępowanie ma wpływ na dalsze zachowanie dziecka, bo albo go od siebie uzależnimy i będzie wiecznie karmione, nawet mając lat dwadzieścia, albo nauczymy podejmować decyzje i działania z tym się wiążące. Oczywiście mam na myśli tutaj dzieci, u których ta umiejętność jest możliwa do wypracowania.
 
   Tutaj należy też wspomnieć o czasie, bowiem każdy nasz wychowanek "idzie do przodu" swoim tempem, dlatego nie można się zrażać, gdy nie uda nam się coś wypracować w ciągu roku. Czasem dziecko potrzebuje dwóch lub czterech lat aby osiągnąć samodzielność w danym zakresie. Oczywiście szybciej osiągnęłoby sprawność w wykonywaniu czynności (powiedzmy zmiany obuwia), gdyby w domu też musiało to zrobić samo, a nie było wyręczane przez mamę czy tatę. Wszyscy znamy powiedzenie "trening czyni mistrza". Zapewniam - coś w tym jest.
 
   Ostatni warunek, jaki musi być spełniony przy pracy z dzieckiem (choć znalazłabym jeszcze kilka pomniejszych), to konsekwencja. Wbrew pozorom jest on najtrudniejszy, bo nawet jeśli mama pracuje nad dzieckiem, by samodzielnie zdjęło kurtkę, tak tata, babcia czy inny członek rodziny zadowala się zrobieniem tego za nie, a wówczas czas nauczenia bądź dopracowania tej umiejętności u dziecka wydłuża się nawet o kilka lat. Ponadto, obserwując czasem relacje rodzic - dziecko, mam wrażenie, jakby doszło do zamiany ról, bo to dziecko dyktuje warunki, a rodzic się temu biernie poddaje, pozwalając, by rósł mały histeryk, złośnik czy nawet agresor. A przecież to rolą rodzica jest wychowywać.
 
 6
 
   Mądrze aktywując i mobilizując dziecko do wysiłku, nie tylko uczy się je samodzielności, lecz również zaspokaja się jego potrzebę niezależnego funkcjonowania i dokonywania wyborów. Stawiając wymagania i konsekwentnie je przestrzegając, kształtuje się u dziecka posłuszeństwo, co zapobiega trudnym późniejszym zachowaniom. Pamiętajmy, że osobie z upośledzeniem umysłowym niektórych rzeczy nie da się wytłumaczyć, możemy tylko im zapobiec lub wyuczyć poprawnych nawyków.
 
   Żaden ze specjalistów, zajmujący się niepełnosprawnym wychowankiem nie ma wystarczającej wiedzy do samodzielnego decydowania o postępowaniu z nim. Proces terapii ustalany jest wspólnie przez kadrę specjalistów, w skład której wchodzą: pedagog, psycholog, logopeda, rehabilitant. W takiej sytuacji nikt też nie sugeruje rodzicom, że od nich zależą postępy w terapii dziecka. Chodzi o to, by w prostych czynnościach z zakresu samoobsługi pozwolili swojemu dziecku osiągnąć pułap możliwości, do jakich jest ono zdolne dojść, nawet jeśli jest to tylko sygnał - informacja, że potrzeba zmienić pampersa.
 
 

Losowe zdjęcie

32.jpg

Kontakt

Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób
z Niepełnosprawnością Intelektualną
Koło w Przemyślu

ul. Wybrzeże Ojca Św. Jana Pawła II 78
37-700 Przemyśl

Tel / Fax: +48 16 677-89-18
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
KRS: 0000015000
Konto: 79 8642 1155 2015 1506 7627 0015

Nasz Youtube